31.03.2015

                                  ,,Rozdział 3"

,,Z oddali słychać było szmer płynącej wody w strumyku,przytłumione głosy ,rżenie Memorsantów i innych Stworzeń Nocy, czyli mówiąc krótko zapowiadał się całkiem normalny dzień."-Pomyślała Ksushi idąc w stronę zagajnika prowadzącego na polanę na której odbywały się zajęcia Kasandii.
   Rannu miała na sobie zwiewną postrzępioną sukienkę, okrywającą jej ciało.Na jedwabnym miateriale wyszyte były jakieś tajemnicze znaki.Niesforne, strzępki sukienki związane były w słup, który pokrywał rzemisty pas.Włosy splecione były w warkocz sięgający do ramion.(Musicie wiedzieć, że w Mabii długość warkocza oznaczała pozycje w stadzie.Im dłuższy tym wyższa.)Jej elfie uszy miały wytatuowane trzy złote gwiazdki.Szła boso, gdyż Rannu szanowało Ziemię po której stąpano.Nie to co Ludzie Ziemi.Potwory, chodzące i bezczeszczące dary Matki Natury.Ci ludzie nie rozumieli, że rośliny też mają uczucia i duszę.
Ksushi pogardzała nimi jak nikim na świecie.A świat był wielki, tyle słyszała z legend opowiadanych przy ogniskach.
Nie mogła znieść myśli, że któryś z nich mógłby znaleźć się w Mabii.Ojciec uczył ją, że tym ludziom nie można ufać, że nikt nie wie do czego są zdolni.Rannu gorąco popierała jego zdanie, słysząc te wszystkie złe wieści od Sandiri na temat sytuacji w świecie Ludzi.Chciała aby te wszystkie wojny się w końcu skończyły.
Wojny, niczego by nie zmieniły, tylko pogarszają sytuację w świecie.
Szczególnie między Rannu a Ludźmi Ziemi.Winiszczają Krainę, i już tak zniszczoną Ziemię.Jednak Ludzie Ziemi,tak zachłanni i chciwi cały czas chcą więcej.Przez brak terenu do budowania, zaczęli wycinać lasy. Jedyne miejsce w którym wszystkie istoty były bezpieczne.Budowali Centra Handlowe i autostrady dla swoich blaszanych bestii na kółkach.
-,,Szau-Rette"-Szepneła Ksushi dotykając przy tym dłoniom kory najbliższego drzewa.W ten sposób oddała mu część swoich myśli kłębiących się w jej głowie.Pogłaskała delikatne korę i odeszła z wolna zadumana.Wokół nie było nikogo, błoga cisza dźwięczała w jej elfich uszach niczym piękna symfonia  grana wieczorami przez świetliki.Spojrzała przed siebie i ujrzała dobrze znany sobie zakręt prowadzący do polany na której czekały młode Rannu łaknące wiedzy.
Coś trzasnęło gałązką w krzakach bzu.Dziewczyna obejrzała się i ze zdumieniem spostrzegła rannego ptaszka.Jedno skrzydło miał złamane a z drugiego sączyła się obficie krew.
Podeszła do niego powoli i przykucnęła przed nim.
-,,Nie bój się bracie...pomogę Ci."-Wyciągnęła doń dłoń i przyłożyła do zranionego miejsca i zamknęła oczy.Przech chwilę otaczała ją ciemność, ale nagle przed jej oczyma stanął przerażający obraz.
Wszędzie byli Ludzie Ziemi.Krew.Pełno Ognia.Latające pociski latały wokoło.Krzyki.Wrzaski.Pełno Martwych Rannu...
Odskoczyła przerażona tym co ujrzała.Spojrzała jeszcze raz na biedne zwierze.
-,,Oh.."-Westchnęła głęboko pragnąc się uspokoić.Przy pomocy magii scaliła mu skrzydła i wyjęła pocisk z drugiego skrzydła.Ten wdzięczny za uratowanie życia, ukłonił się Ksushi, przyszłej Królowej Mabii i odleciał w stronę Jeziora Leśnych Nimf.
Dziewczyna cały czas miała przed sobą wizję którą ujrzała z Tego małego zwierzęcia.Omało nie potknęła się o gałąź i nie wpadła do rwącego strumyka pełnego kolorowych rybek.
Była już bliska wejścia na polanę, kiedy drogę zatorował jej wielki Memorsant, na którego grzbiecie siedział Strażnik Krainy kołysząc się w tył i przód.
,,Siostro, wódz chcę Cię widzieć, natychmiast."-Wyrzucił z siebie jednym tchem.
Spojrzała na niego spłoszona.
-,,A z jakiego powodu mam opuścić lekcje w Kasandii?
-,,Znaleźliśmy Człowieka Ziemi"...

2 komentarze:

  1. Mogłabyś pisać dłuższe rozdziały, a tak poza tym, to spoko opowiadanie.
    Jestem ciekawa, co będzie dalej ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Nominowałam cię do LBA http://opowiadaniaajulii.blogspot.com/ zapraszam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń